Niezwykłe losy i społeczne zaangażowanie Jana Oślizło z Pstrągowej

Rodzina Oślizłów zamieszkiwała w Pstrągowej Woli od wieków. Wojciech i Józefa Górka pobrali się 13 stycznia 1901 r. w kościele parafialnym w Pstrągowej. Dochowali się córki Rozalii (po mężu Pytko) ur. w 1902 r., syna Jana ur. w 1904 r., syna Józefa ur. w 1908 r. oraz córki Marianny ur. w 1911 r .

Z ich dzieci niezwykły biogram należy do Jana, ur. 12 maja 1904 r. Związał się ze służbą wojskową. Ona dawała możliwość stabilnego życia. Od 2 października 1925 r. do 31 grudnia 1938 r. był żołnierzem w 2. Pułku Strzelców Podhalańskich w Sanoku. Pełniąc służbę jako podoficer zawodowy, myślał o utrzymaniu rodziny. W Sanoku poznał żonę, Zofię Maślanównę (ur. 24 kwietnia 1910 r.). Ślub zawarli 2 czerwca 1934 r. 29 listopada 1934 r. urodził się ich syn Jerzy Andrzej, a 3 sierpnia 1936 r. cieszyli się z urodzonych bliźniaczek – Janiny Krystyny oraz Danuty Zofii. Jednakże zły los sprawił, że ich matka Zofia słabła z dnia na dzień i umarła 7 sierpnia. Bliźniaczki umierały 16 września.

Jan Oślizło godził służbę wojskową z wychowaniem syna. Kiedy poznał Zofię Grochowską z Markuszowej (ur. 23 kwietnia 1910 r.) zawarli związek małżeńki 10 października 1937 r. w Krośnie. Wspólnie wychowywali syna z pierwszego małżeństwa. W 1950 r. Zofia urodziła syna Zbigniewa, dziś mieszkańca Kalembiny.

Ale to nie koniec niezwykłych „przygód” Jana i Zofii. Jan wkrótce udał się na wojnę, a Zofia pozostała w Rafajłowej, która była miejscem ich zamieszkania. Po kilku miesiącach od zagrabienia województwa stanisławowskiego przez sowietów, rozpoczęli oni wywózkę Polaków. Zofia Oślizłowa z synem została wywieziona na Syberię. Stamtąd, w miarę swoich możliwości, szukała informacji o mężu. Gdy nadarzyła się okazja trafiała do armii gen. Władysława Andresa. Wraz z armią opuściła Rosję i dotarła na Bliski Wschód, a następnie do Palestyny. Trzeba tu nadmienić, że opuszczenie Rosji przez polskich żołnierzy było na rękę Stalinowi, ponieważ polscy żołnierze zostali w pewnym okresie pozbawieni zabezpieczenia logistycznego. Brakowało żywności i umundurowania. Łącznie do listopada 1942 r. do Iranu wysłano 115 tys. osób, w tym 78,5 tys. żołnierzy oraz 37 tys. cywilów. Wśród nich niemal 18 tys. dzieci.

Armia Polska została przeformowana na 2. Korpus Polski (PSZ) w grudniu 1943 r. Po wyszkoleniu została skierowana do Włoch, gdzie rozpoczęła swój szlak bitewny. Cywile zostali w różnych miejscowościach Bliskiego Wschodu. Tam funkcjonowały dla nich polskie szkoły i przedszkola. Zofia, wraz z koleżankami, podjęła starania o wyjazd. Trudna decyzja dokąd?, bo docierały informacje o prześladowaniach w kraju tych, którzy wracali z zachodu. Zofia uzyskała możliwość wyjazdu do Kanady. Gdy wszystkie formalności były załatwione (przełom 1946 i 1947 r.) – syn złamał nogę. Pozostają więc na miejscu, a do Zofii Oślizło dociera informacja z Międzynarodowego Czerwonego Krzyża o odszukaniu męża. Nie pozostało jej już nic innego jak wracać z synem do męża. Ich wojenna rozłąka zakończyła się szczęśliwie.

Jan Oślizło od 1 stycznia 1939 r. pełnił służbę w Korpusie Ochrony Pogranicza w batalionie Nadwórna, później w placówce w Rafajłowej i kompanii granicznej w Delatynie. Po wybuchu II wojny, 2 września został skierowany ze sformowanym 1. pułkiem piechoty KOP „Karpaty” na front w rejon Grybowa. Został dowódca plutonu w II batalionie w stopniu starszego sierżanta. W południe, 6 września, na pozycje obronne ich pułku w rejonie Polana–Grybów rozpoczęły natarcie oddziały niemieckiej 2. Dywizji Górskiej. Zacięte walki toczono wzdłuż szosy Grybów–Gorlice. Pułk utrzymywał pozycje do wieczora. Wobec zagrożenia obejściem, otrzymali rozkaz wycofania się do rejonu Biecz–Gorlice-Bednarka-Harklowa. O świcie, 7 września, pododdziały niemieckiego 99. pułku strzelców górskich rozpoczęły natarcie. II batalion, w którym służył Oślizło objął północno-wschodni odcinek obrony Gorlic. W drugim dniu walki zostali okrążeni przez jednostkę pancerną i nocą, walcząc na bagnety, przedarli się przez okrążenie wycofując się na w kierunku Jasła. W rejonie Biecza Oślizło, z dwoma podwładnymi mu żołnierzami, wiązką grantów oraz butelkami z benzyną, ukryci pod mostem, zaatakowali dwa niemieckie samochody pancerne i trzy czołgi. Za ten czyn został odznaczony przez dowódcę batalionu mjr piech. Augustyna Swaczyna Krzyżem Walecznych. (mjr Swaczyn ur. 1896 r. poległ kilka dni później – 10 września w walce pod Uluczem).

Pod silnym naporem wroga wyparci zostali w rejon stacji kolejowej Stróże. Tu stoczyli zwycięską bitwę z niemiecką kawalerią. Dopuszczając ich na odległość około 200 metrów silnym, zmasowanym ogniem zniszczyli niemal połowę jej stanu osobowego. Jan Osika ze swoim plutonem walczył na lewym skrzydle kompanii. Do sukcesów należało zestrzelenie karabinami maszynowymi niemieckiego bombowca, który ostrzeliwał ich pozycje.

W rejonie Niegłowic prowadzili dwudniową walkę nad rzeką Jasiołką. Tam został ciężko ranny ich dowódca kompanii kpt. piech. Bronisław Bartyński. Kpt. Bartyński był rodakiem Oślizły. Urodził się w 1901 r. w Zaborowie, w rodzinie Władysława i Wiktorii z domu Gierlak. Od 1918 r. służył w Wojsku Polskim. W 2. pułku artylerii polowej, potem w 64. pułku piechoty, od 1932 r. w 61. pułku piechoty, Centralnej Szkoły Podoficerów KOP. 1.I.1935 r. awansowany do stopnia kapitana ze starszeństwem. Służył w KOP „Osowiec” i baonie KOP „Łużki”. Od marca 1939 r. pełnił funkcję dowódcy 1. kompanii granicznej baonu KOP „Delatyn”. Po aresztowaniu przez NKWD przewieziony do obozu w Starobielsku. Zamordowany strzałem w tył głowy w Charkowie i pogrzebany w Piatichatkach.

Kpt. Bartyńskiego zastąpił por. Wantuch. Po zdobyciu paru działek na wrogu niszczą mu kilka czołgów. Po dwóch dniach kompania opuściła rejon walki nie powiadamiając o tym plutonu Jana Osiki. Po zorientowaniu się że zostali okrążeni szczęśliwie przedostają się w okolice Jedlicza, a później Krosna. 8 września podeszli prawie do samego rynku w Krośnie. Na ich pozycje uderzył 136. pułk strzelców górskich z 2. Dywizji Strzelców Górskich. Pułk odparł uderzenia, ale poniósł duże straty. Około południa rozpoczęto odwrót. Zanotowano duże straty. II batalion mjr. Swaczyny z dowódcą pułku ppłk. Władysławem Ziętkiewiczem ominął Krosno od południa i o świcie 9 września dotarł do Haczowa. Przebieg wydarzeń w rejonie Krosna w nocy z 8 na 9 września sprawił, że 1. pułk piechoty KOP „Karpaty” przestał istnieć jako zwarta jednostka.

Rozbici żołnierze, małymi grupkami, uciekali w kierunku rodzinnych miejscowości. Oślizło z piątką podwładnych mu żołnierzy zakopują posiadaną broń i amunicję w lesie w Brzezince pod Strzyżowem. Po kilku miesiącach wrócili po nią, aby walczyć z okupantem. A broni w czudeckiej Placówce AK brakowało do końca wojny.

W styczniu 1940 r. Jan Oślizło wspólnie z kolegami z wojska podjęli decyzję o udaniu się na Węgry, aby dostać się do tworzonego tam Wojska Polskiego. Przy pomocy znajomych pograniczników dotarli na Węgry, ale było już za późno, aby zostali skierowani do Francji, bo Niemcy opanowali już całe terytorium. Po kilkudniowym odpoczynku postanowili powrócić do rodzin. W rejonie Barwinka zostali aresztowani przez niemiecką służbę graniczną. Doszło do szamotaniny, a im szczęśliwie udało się uciec. Po powrocie do rodzinnego domu, nadaremnie poszukiwał żony i syna.

W lutym 1941 r. został zwerbowany przez Kazimierza Kozę ps. „Ryszard” do ZWZ. W konspiracji wojskowej otrzymał pseudonim „Zmyślony”, a zaprzysiężony został przez Henryka Śpiewlę. Wkrótce wyznaczono go na dowódcę plutonu, a pod koniec wojny, z napływem zaprzysiężonych do Armii Krajowej, dowódcą kompanii na teren Pstrągowa-Nowa Wieś. Jego nowy pseudonim to „Ormian”. Wiosną 1942 r. został rozszyfrowany przez gestapo. Musiał się ukrywać. Przyjął nazwisko Józef Leśnicki. Pod tym nazwiskiem ukrywał się do końca okupacji. W czasie konspiracji poza szkoleniem powierzonych mu podwładnych, prowadził szkolenie w szkole podoficerskiej, która mieściła się w dworze w Czudcu, w majątku Uznańskich. Uczestniczył w akcjach tzw. małego sabotażu, w niszczeniu spisów kontyngentowych punktów zlewu mleka, w zabraniu metryk urodzenia od proboszczów w Pstrągowej i Czudcu. Akta stanu cywilnego – chrzty – uniemożliwiały pobór młodych mężczyzn do junaków. Nadmienić należy, że akta parafialne po wyzwoleniu zostały proboszczom zwrócone.

Oślizło wziął także udział w zabezpieczeniu zrzutów broni w rejonie Gwoźnicy Górnej i lasu w Sołonce. Przejęty zrzut należało przetransportować do Pstrągowej, tzw. Pyrówki, gdzie zlokalizowany był magazyn broni dla placówek w Czudcu, Strzyżowie i Dębicy. W czerwcu-lipipcu 1944 r. wziął udział w rozbiciu niemieckiego transportu na szosie Nowa Wieś – Zaborów. Zdobyto wówczas dwa samochody niemieckie z żywnością i odzieżą, odbito dwóch oficerów francuskich, których Oślizło przechowywał do stycznia 1945 r. Brał udział w końcowych walkach na terenie lasu Budzisz-Wielopole Skrzyńskie-Bystrzyca-Różanka. Walka trwała trzy dni. Jego oddział zniszczył dwa niemieckie czołgi.

Po wyzwoleniu w 1945 r. z grupą leśników zorganizowanych w Rzeszowie udał się na Ziemie Zachodnie. Zatrzymali się w Opolu. Zorganizowali nadleśnictwo Strzeleczki. Oślizło został leśniczym. Była to najpierw praca społeczna, Oślizło miał wyjątkową ciągotę do działalności na rzecz środowiska. Został również radnym w Gminie Strzeleczki, był w komisji specjalnej i przewodniczącym Związku Zawodowego Pracowników Leśnictwa i Przemysłu Drzewnego na teren nadleśnictwa Strzeleczki. W 1951 r. został przeniesiony do nadleśnictwa Krasiejów, do pełnienia obowiązków nadleśniczego, później leśniczego. Był radnym Gromadzkiej Rady Narodowej w Krasiejowie. Działał w komisji rolnictwa i leśnictwa. Zajmował się kontraktacją, szczególnie lnu. W 1954 r. założył w Krasiejowie Spółdzielnię Produkcyjną o pow. 120 ha, z czego 41 ha to były lasy, dzierżawione przez poszczególnych rolników. Od 1952 r. zaangażował się również w działalność Związku Samopomocy Chłopskiej. Rok później, w 1955 r., został skierowany do Ustrzyk Dolnych, do leśnictwa Łodyna na stanowisko leśniczego i brakarza. Od 3 kwietnia 1963 r. był członkiem ZSL w Ustrzykach Dolnych. Tam pracował do emerytury w 1969 r. Był radnym gromadzkim w Jasieniu, radnym powiatu ustrzyckiego. Gdy przybył do Łodyny został wybrany prezesem OSP – wspólnie wybudowali dom strażaka jako pierwszy na terenie powiatu. Politycznie angażował się w działalność Komitetu Powiatowego ZSL w Ustrzykach Dolnych. Mianowany do stopnia porucznika.

Jego pracę w leśnictwie Łodyna najlepiej scharakteryzował leśniczy Zbigniew Kosakiewicz (Gazeta Bieszczadzka z 31.10.2017 r.) Jan Oślizło – mój opiekun i wychowawca, gdy odbywałem staż w leśnictwie Łodyna. Człowiek stanowczy ale i wyrozumiały. To dzięki niemu osiągnąłem sukcesy w pracy zawodowej, obejmując po nim leśnictwo Łodyna”.

Po przejściu na emeryturę zamieszkał w Kalembinie. W 1970 r. został wybrany sołtysem. Przyczynił się do wybudowania przez wieś w czynie społecznym 2 km odcinka drogi, Domu Strażaka, wodociągów, instalacji gazowej. Pełnił funkcję prezesa koła ZSL. Od 1970 r. był sekretarzem Koła ZBoWiD w Wiśniowej, opiekunem społecznym, członkiem Gminnego Frontu Jedności Narodowej i Polskiego Komitetu Pomocy Społecznej na terenie gminy Wiśniowa. Należał do Polskiego Związku Łowieckiego i Polskiego Czerwonego Krzyża. Wspierał strażaków z OSP w Kalembinie oraz kombatantów z Zarządu Powiatowego ZBoWiD w Strzyżowie.

Za długoletnią pracę zawodową w leśnictwie oraz społeczne zaangażowanie na rzecz środowiska, w którym mieszkał został odznaczony m.in.: Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Złotym Krzyżem Zasługi, Krzyżem Walecznych, Krzyżem Partyzanckim, Medalem Zwycięstwa i Wolności 1945, Medalem 30-lecia Polski Ludowej oraz odznaką „Zasłużony dla Województwa Rzeszowskiego”.

Jan Oślizło zmarł 16 grudnia 1979 r. i spoczywa wraz z żoną Zofią na cmentarzu parafialnym w Dobrzechowie.

Zdzisław Domino

Pani Józefie Oślizło żonie Zbigniewa, dziękuję za wywiad udzielony mi w Kalembinie, 23 września 2020 r. oraz za udostępnione mi dokumenty i archiwalia rodzinne.