PIELĘGNUJEMY PAMIĘĆ O BOHATERACH

Prezes MZW ZKRPiBWP Waldemar Baranowski powitał przybyłych gości, w tym Naczelnego Rabina Polski Michaela Schudricha, pełnomocnika Zarządu Województwa Mazowieckiego ds. Kombatantów i OR Zbigniewa Czaplickiego, przewodniczącą Polskiego Stowarzyszenia im. Janusza Korczaka Barbarę Janinę Sochal, prezesa Fundacji „Pamięć, Która Trwa” Zbigniewa Nizińskiego, przedstawicieli Polskiego Towarzystwa Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata,  dyrektora Muzeum Treblinka dr. Edwarda Kopówkę, prezeskę Fundacji Ogród Sprawiedliwych Annę Ziarkowską, prezeskę Stowarzyszenia byłych Więźniów Nazistowskiego Obozu Koncentracyjnego Ravensbrück Barbarę  Piotrowską.  Obecni byli: wiceprezes Zarządu Głównego ZKRPiBWP Krzysztof Rinas, sekretarz generalna Elżbieta Sadzyńska oraz skarbnik kpt. Józef Maliński. W spotkaniu uczestniczyła delegacja młodzieży z American School of Warsaw.
Odśpiewano hymn Polski.  Minutą ciszy uczczono pamięć Ofiar Zagłady oraz Polaków zamordowanych przez Niemców za udzielanie pomocy Żydom. Po ceremonii odznaczeń, głos zabrali zaproszeni goście, wśród nich dyrektor dr Edward Kopówka, który powiedział:  

Szanowni Państwo,
Spotykamy się dziś, aby uczcić pamięć tych, którzy w czasach jednej z największych prób w historii ludzkości swoją postawą dali przykład niezwykłej odwagi, człowieczeństwa i moralnej siły. W obliczu ogromnego zagrożenia potrafili zachować godność oraz wierność najważniejszym wartościom.

Ryzykując niejednokrotnie własnym życiem, a także życiem swoich bliskich, nie pozostali obojętni na cierpienie drugiego człowieka. Choć sami żyli w świecie pełnym przemocy, strachu i niesprawiedliwości, nie potrafili odmówić pomocy tym, którzy jej najbardziej potrzebowali. Kierowało nimi współczucie, solidarność oraz głębokie przekonanie, że w obliczu zła nie wolno milczeć ani odwracać wzroku.
Każdego roku dzień 24 marca przypomina nam o ludziach niezwykłych – o tych, którzy w najciemniejszych chwilach historii potrafili pozostać światłem dla innych. To Narodowy Dzień Pamięci Polaków ratujących Żydów pod okupacją niemiecką. Dzień szczególny, skłaniający do refleksji nad odwagą, odpowiedzialnością oraz znaczeniem ludzkiej solidarności.
Podczas II wojny światowej niedaleko wsi Treblinka, położonej przy trasie kolejowej Małkinia–Siedlce, Niemcy utworzyli dwa obozy. Miejsca te stały się symbolem niewyobrażalnego cierpienia i śmierci setek tysięcy niewinnych ludzi.
W 1941 roku powstał Obóz Pracy Treblinka I. Więziono tam Polaków, Żydów, Romów oraz Sinti. W ciągu trzech lat jego funkcjonowania zginęło około dziesięciu tysięcy osób. Byli to ludzie zmuszani do niewolniczej pracy, bestialsko traktowani przez niemieckiego okupanta, żyjący w ciągłym głodzie, chorobie i upokorzeniu.
Rok później niemieccy naziści, w ramach tak zwanej „Akcji Reinhardt”, utworzyli Obóz Zagłady Treblinka II. Do tego miejsca przywożono Żydów z terenów okupowanej Polski, ale także z wielu krajów Europy. Większość z nich była zabijana w komorach gazowych zaraz po przybyciu do obozu. Ci, którym na krótki czas darowano życie, musieli walczyć o przetrwanie każdego dnia.
W ciągu zaledwie kilkunastu miesięcy zamordowano tam około dziewięciuset tysięcy osób. Treblinka stała się jednym z największych obozów śmierci w historii świata.
Te liczby są przerażające. Trudno je sobie wyobrazić, jeszcze trudniej naprawdę zrozumieć. Każda z nich oznacza konkretnego człowieka – konkretne życie, rodzinę, marzenia i nadzieje, które zostały brutalnie przerwane.
A jednak właśnie w pobliżu tego miejsca, w cieniu obozów, żyli ludzie, którzy potrafili sprzeciwić się złu. Ludzie, którzy mimo strachu zdecydowali się pomóc prześladowanym.

Musimy pamiętać, że za pomoc Żydom groziła wówczas kara śmierci. Była to kara bezwzględna – często wykonywana natychmiast, nie tylko wobec osoby udzielającej pomocy, lecz także wobec całej jej rodziny. Mimo tak ogromnego ryzyka wielu ludzi nie zawahało się zrobić tego, co uważali za słuszne.
Badania prowadzone w 15 powiatach wykazały 335 osób pochodzących z okolic Treblinki odznaczonych medalem Sprawiedliwych  wśród  Narodów  Świata.
Pomoc przybierała różne formy. Czasem była to długotrwała opieka nad osobami ukrywającymi się – udostępnienie miejsca na strychu, w piwnicy, w stodole czy w leśnej kryjówce. Niekiedy polegała na podzieleniu się kawałkiem chleba, przekazaniu ciepłej odzieży, wskazaniu bezpiecznej drogi lub ostrzeżeniu przed zbliżającym się niemieckim patrolem.
Dla wielu z nas takie gesty mogą wydawać się niewielkie. Jednak w realiach okupacyjnej rzeczywistości wymagały one ogromnej odwagi. Dla osób ukrywających się często były to gesty, które decydowały o życiu lub śmierci.
Dlatego dziś spotykamy się tutaj nie tylko po to, aby wspominać przeszłość. Spotykamy się także po to, by oddać hołd ludziom, którzy pokazali, że nawet w najgorszych czasach można zachować wartości.
Chcę dziś zaprosić Państwa do wspólnego przywołania pamięci o tych, którzy w obliczu niewyobrażalnego zła – w sąsiedztwie obozu śmierci – mieli odwagę pomagać, choć wiedzieli, że mogą za to zapłacić najwyższą cenę.
Niech pamięć o ich odwadze będzie dla nas zobowiązaniem.

Relację ze spotkania zamieścimy w numerze majowym „Polsce Wierni”.
Red.         

Podobne wpisy